Przejdź do treści
ASUS i Kojima Productions: Sen gadżeciarza czy limitowana bzdurka?

ASUS i Kojima Productions: Sen gadżeciarza czy limitowana bzdurka?

7 stycznia 2026

Wyobraźcie sobie, że Hideo Kojima i CEO ASUS-a wpadają razem do baru. Kojima patrzy na niego z tym swoim enigmatycznym uśmiechem i rzuca: „Zróbmy sprzęt, przez który gracze nie zasną przez trzy noce”. Reakcja? Kilka wytartych banknotów, shake hands — i voilà, świat gamingowych gadżetów trzęsie się ze śmiechu, ale też trochę drży z ekscytacji. Bo kiedy Kojima miesza się do hardware’u, bywa dziwnie. Ale bywa ciekawie. I to działa.

Duch Piwonii i Sci-Fi – w pudełku

Peryferia sygnowane logiem Kojima Productions i ASUS-a wyciekły chwile przed oficjalną prezentacją. Fani teorii spiskowych pewnie już edytują wikipedię — ale tak, to dzieje się naprawdę. W kartonie znajdziemy myszkę, klawiaturę i, oczywiście, podkładkę. Łączy je estetyka, którą można opisać jako: „co by było, gdyby Death Stranding i Blade Runner mieli wspólnego syna, ale ochrzczono go logo ROG”.

Pod maską dzieje się magia

  • Sugerowana cena: 1080 zł za zestaw (kolekcjonerzy — już zaczęliście drżeć portfele?).
  • Podświetlenie? Pewnie takie, które rozświetli nawet najczarniejsze egzaminy — o ile je przeżyjecie.
  • Klawisze, które mają wytrzymać więcej kliknięć niż dialogi w grach Kojimy. Liczba? Tajemnica, ale ASUS nie żałuje na solidność.
  • Myszka? Podobno ergonomia jak Death Stranding na easy, ale bez zamulania. Dygresja: ciekawe, czy Norman Reedus testował ją osobiście.

Nadgryzione jabłko zazdrości: czy to ma sens?

Sprzęt za ponad tysiaka, z logo, które połowa świata uwielbia, a druga — nie rozumie. Pytanie brzmi: czy zamienia się tu technologia w święty graal, czy raczej złoty rydel do wykopywania gotówki? Swoją drogą, ciekawe czy Kojima, przy całym swoim artyzmie, gra dłużej niż 15 minut w CS-a. Ale intryguje, bo ten duet zmusza do rozmowy nie o specyfikacji, a o tym, jak sprzęt może być odrobinę… „z innego świata”.

Kiedy kurier zapuka do drzwi…

Myślisz: znowu limitka, kolejne zero po przecinku, hype większy niż skill przeciętnego gracza w Dwarf Fortress. Ale — w końcu — czy nie o takie zabawki toczy się wojna na granicy dzieciństwa i dorosłości? Zbieramy więc na portfel z Kevlaru i czekamy, co jeszcze wycieknie. I jeśli komuś na myszce pojawi się logo Kojimy — niech pamięta: historia zaczęła się wtedy, gdy był już dorosły. Albo tylko mu się tak wydawało.

Brakuje zestawu dla Ciebie?

Nie znalazłeś idealnej maszyny? Spokojnie, nie jestem wróżką, ale jeśli napiszesz, to wyczaruję dla Ciebie zestaw, który spełni Twoje oczekiwania!