
ASUS i Kojima Productions: Sen gadżeciarza czy limitowana bzdurka?
Wyobraźcie sobie, że Hideo Kojima i CEO ASUS-a wpadają razem do baru. Kojima patrzy na niego z tym swoim enigmatycznym uśmiechem i rzuca: „Zróbmy sprzęt, przez który gracze nie zasną przez trzy noce”. Reakcja? Kilka wytartych banknotów, shake hands — i voilà, świat gamingowych gadżetów trzęsie się ze śmiechu, ale też trochę drży z ekscytacji. Bo kiedy Kojima miesza się do hardware’u, bywa dziwnie. Ale bywa ciekawie. I to działa.
Duch Piwonii i Sci-Fi – w pudełku
Peryferia sygnowane logiem Kojima Productions i ASUS-a wyciekły chwile przed oficjalną prezentacją. Fani teorii spiskowych pewnie już edytują wikipedię — ale tak, to dzieje się naprawdę. W kartonie znajdziemy myszkę, klawiaturę i, oczywiście, podkładkę. Łączy je estetyka, którą można opisać jako: „co by było, gdyby Death Stranding i Blade Runner mieli wspólnego syna, ale ochrzczono go logo ROG”.

Pod maską dzieje się magia
- Sugerowana cena: 1080 zł za zestaw (kolekcjonerzy — już zaczęliście drżeć portfele?).
- Podświetlenie? Pewnie takie, które rozświetli nawet najczarniejsze egzaminy — o ile je przeżyjecie.
- Klawisze, które mają wytrzymać więcej kliknięć niż dialogi w grach Kojimy. Liczba? Tajemnica, ale ASUS nie żałuje na solidność.
- Myszka? Podobno ergonomia jak Death Stranding na easy, ale bez zamulania. Dygresja: ciekawe, czy Norman Reedus testował ją osobiście.

Nadgryzione jabłko zazdrości: czy to ma sens?
Sprzęt za ponad tysiaka, z logo, które połowa świata uwielbia, a druga — nie rozumie. Pytanie brzmi: czy zamienia się tu technologia w święty graal, czy raczej złoty rydel do wykopywania gotówki? Swoją drogą, ciekawe czy Kojima, przy całym swoim artyzmie, gra dłużej niż 15 minut w CS-a. Ale intryguje, bo ten duet zmusza do rozmowy nie o specyfikacji, a o tym, jak sprzęt może być odrobinę… „z innego świata”.
Kiedy kurier zapuka do drzwi…
Myślisz: znowu limitka, kolejne zero po przecinku, hype większy niż skill przeciętnego gracza w Dwarf Fortress. Ale — w końcu — czy nie o takie zabawki toczy się wojna na granicy dzieciństwa i dorosłości? Zbieramy więc na portfel z Kevlaru i czekamy, co jeszcze wycieknie. I jeśli komuś na myszce pojawi się logo Kojimy — niech pamięta: historia zaczęła się wtedy, gdy był już dorosły. Albo tylko mu się tak wydawało.