
Linux nareszcie na pokładzie GeForce NOW – czyli co, jak i po co?
Pamiętasz, jak to było być graczem na Linuxie? Ja pamiętam—i nie była to bajka z happy endem, raczej długi seans z Windowsowym winem (tym od Wine). Latami mówiło się, że granie na pingwinie to sport ekstremalny, a tu proszę: NVIDIA postanowiła zamieszać w kotle. GeForce NOW wkrótce dostanie natywne wsparcie dla Linuxa. I nagle wszystko robi się ciekawsze.
Pod maską dzieje się magia
Do tej pory Linuxowi zapaleńcy musieli kombinować, przechodzić przez przeglądarkę, bawić się w mroczne rytuały z systemem. Niby dało się, ale z doświadczenia—większość wolała postawić gdzieś w kącie chrumkającego Windowsa. Teraz ma się to zmienić. NatYWne wsparcie oznacza, że GeForce NOW wystartuje od strzała. Koniec fugas-migas z emulacją, koniec kompromisów na wydajności. Słowem: klik, logujesz się, grasz. I to działa.
Gdzie haczyk? Bo musi być haczyk
Oczywiście, są pewne znaki zapytania. NVIDIA jeszcze nie wrzuciła konkretnej daty premiery—choć plotki sugerują, że temat jest bliżej niż dalej. Na szczegóły techniczne też musimy poczekać. Pytanie, co z tymi wszystkimi niuansami desktopowych środowisk, obsługą gamepadów i tym podobnymi? To Linux, więc można się spodziewać, że bez małej gimnastyki się nie obędzie.
- Ceny abonamentów? Startują od około 44 zł miesięcznie (za poziom Priority). Za wersję RTX 4080 wyciągną już raczej 88 zł każde 30 dni.
- Płacisz—grasz wszędzie. I nie ogranicza cię już system spod szyldu okienek.
Co to zmienia dla gracza?
Szczerze—Linux przestaje być technologicznym gettem. Nagle, jeśli masz mocnego laptopa na Ubuntu albo wiekowego ThinkPada, z uporem godnym Linuksa, masz dostęp do gier AAA za grosze. GeForce NOW już grał z ChromeOS-ami i Macami, więc aż się prosiło o ten ruch.
Swoją drogą, ciekawe jak zareagują Steam Deckowcy—w końcu ich konsolka opiera się na Linuxie. Taki update może otworzyć furtkę setkom gier bez zabawy w potencjalnie niestabilnego Streaminga przez przeglądarkę. Ale to wyjdzie w praniu.
I nie odwracaj się do linuksowca plecami
Czy to zmieni świat? Raczej nie. Ale na pewno odmieni życie kilku geeków, którzy nie uznają kompromisów i do perfekcji opanowali kopiowanie poleceń z GitHuba. Jeśli więc zakładałeś, że na Linuxie nie da się już pograć po ludzku—przygotuj popcorn. I śledź rozwój sytuacji, bo przy takim tempie zmian nawet Linux potrafi być sexy. Tu się będzie działo.