
MSI GeForce RTX 5090 32G LIGHTNING – karta, która wycieka szybciej niż embargo
Pytanie na rozgrzewkę: co jest szybsze niż karta graficzna MSI LIGHTNING? Odpowiedź — plotki o niej. Jeszcze zanim w Las Vegas zacznie się CES 2026, serwis z nagrodami wtopił jak na szkolnym teście z matmy i przed czasem wysypał się co do laureatów. I bum — RTX 5090 32G LIGHTNING od MSI wjeżdża na salony, zanim ktokolwiek rozwinął czerwony dywan. Trochę jakby ktoś zaczął sprzedawać Mikołaja przed grudniem.
Pod maską dzieje się magia
- 32 GB GDDR7 — i to nie żart, bo „siedem” w tej układance wreszcie robi robotę. Zapomnij o bottleneckach przy grach w 8K.
- Potworny system chłodzenia. Swoją drogą, mam wrażenie, że co rok te radiatory są większe niż mój dawny pecet.
- Unikalna stylistyka LIGHTNING — logo przypomina coś pomiędzy Batmobilem i cyberpunkowym grillem. Nietrudno się zachwycić.
Aż chciałoby się zapytać: po co mi coś takiego w domu? Tutaj mała dygresja – na forach już szumią, że ta karta równie dobrze mogłaby zasilać stację pogodową NASA albo rozświetlać szlak do Mordoru po zmroku.
Kasa, czyli komu bije dzwon
I to jest ten moment, gdy przestajesz się śmiać — cena. Magiczne „premium” oznacza dla MSI RTX 5090 LIGHTNING nieco ponad 14 000 zł. Tak, bateria z Biedronki kosztuje mniej. Ale z drugiej strony — dla kogoś, kto codziennie wyciska 1000 klatek na sekundę, to chyba i tak korzystniej niż terapia psychologiczna.
Pamiętacie jeszcze, jak za 3000 zł można było kupić topową kartę i płytę pod nią? Teraz to ledwo połowa budżetu na ten jeden kawałek elektroniki.
Gamingowe science fiction dziś ma logo MSI
Co tu dużo mówić — historia zatacza koło. Plotki, przecieki, potem światła reflektorów i wreszcie czysta, rozgrzana do czerwoności moc w naszym domowym piekarniku. Gdyby tylko jeszcze do tej karty producent dorzucał klimatyzator i voucher na rachunek za prąd… byłoby idealnie.
Zostaje czekać na reakcje na żywo z CES — o ile znów coś nie wycieknie szybciej niż Ty mapę na rankedzie w CS-ie.