
Niedobór pamięci kart graficznych: Producenci i dystrybutorzy w opałach
Temat niedoboru pamięci w branży technologicznej wraca jak bumerang, a ostatnio do grona zaniepokojonych dołączył ZOTAC. Słynny tajwański producent sprzętu, współpracujący choćby z NVIDIA, postanowił napisać wprost: problem osiągnął skalę, która może pogrzebać sens działania wielu firm z segmentu GPU oraz ich dystrybutorów. Odważnie? Może, ale nie bez powodu.
Dlaczego sytuacja jest tak napięta?
Południowokoreański oddział ZOTAC oficjalnie ostrzega: rynek pamięci na karty graficzne zaczyna się kurczyć w zastraszającym tempie. Nie chodzi już tylko o pojedyncze modele – pojawiają się luki, których niczym nie da się zapełnić. Jeśli GPU nie produkuje Samsung, to dostawy mogą utknąć na długie miesiące. Firma otwarcie przyznaje: czasem nie wiadomo, ile kart dotrze do sklepów i czy w ogóle dotrze cokolwiek.
Podwyżki? Już nie tylko symboliczne
Mówi się, że obecne wzrosty cen na GPU powoli przestają mieć jakikolwiek sufit. Przykład? RTX 5090, który jeszcze niedawno był marzeniem entuzjastów, teraz podrożał aż o minimum 65% – w przeliczeniu na polską walutę mówimy o skoku rzędu ponad 4700-5000 zł. Z kolei RTX 5060, popularniejszy wśród mainstreamu, poszedł w górę o około 17% – obecnie kosztuje co najmniej 2400 zł.
W odpowiedzi na całą sytuację ZOTAC musiał podjąć dość surowe kroki. W Korei zamknięto program lojalnościowy, który pozwalał uzyskać zniżkę na poziomie 2%. Taki ruch mówi wiele: producenci zaczynają liczyć każdy grosz, żeby nie skończyć na minusie.
Co dalej z rynkiem GPU?
Warto zwrócić uwagę na to, jak bardzo całą branżę może przeorać ten kryzys. Jeżeli nie uda się opanować sytuacji z pamięcią, z półek znikną nie tylko wyczekiwane „flagowce” dla graczy, ale też modele, które do tej pory dawały radę zwykłym użytkownikom. Słychać też głosy, że nacisk na Samsunga – jako głównego dostawcę – może skutkować kolejnymi wzrostami cen i ograniczonym dostępem nawet wśród dużych marek.
Niecodzienność tej sytuacji polega na tym, że nagle praktycznie każdy, niezależnie od budżetu na zestaw komputerowy, może przebudzić się z ręką w nocniku. Ciekawostka: analogiczne zawirowania na rynku GPU pamiętamy sprzed kilku lat przy okazji boomu kryptowalutowego, ale obecny kryzys wydaje się mieć znacznie poważniejsze konsekwencje dla producentów i dystrybutorów sprzętu.
Kilka słów na osłodę…
Choć z perspektywy gracza czy entuzjasty sprzętu wieści są ponure, warto zachować czujność i śledzić temat na bieżąco. Rynek wielokrotnie pokazywał, że nawet z największych kryzysów potrafi wyjść zaskakująco mocny – czasem z zupełnie nowymi graczami, innowacjami albo tajemniczymi spadkami cen po okresach szoku. Jedno jest pewne: najbliższe miesiące w świecie GPU zapowiadają się wyjątkowo gorąco – niestety nie tylko emocjonalnie!