
Sony opatentowało kontroler z deformowalnymi przyciskami. Tak może wyglądać pad przyszłości
PlayStation przez lata nauczyło nas, że pad nie musi być tylko zwykłym kawałkiem plastiku z kilkoma przyciskami. DualSense na PS5 już zrobił sporo zamieszania – haptyka i adaptacyjne triggery naprawdę podniosły poprzeczkę. Teraz Sony wygląda na to, że znów chce pójść krok dalej. I to w kierunku, który brzmi trochę jak science fiction, ale jednocześnie całkiem sensownie wpisuje się w rozwój kontrolerów.
Patent Sony i przyciski, które można wyginać
Japoński gigant złożył patent na kontroler z deformowalnymi przyciskami. W praktyce oznacza to, że elementy sterujące mogłyby być skręcane, ściskane, unoszone albo wciskane w dół. Brzmi dziwnie? Jasne. Ale też intrygująco, bo taki układ mógłby otworzyć drogę do zupełnie nowych sposobów interakcji w grach.

Co ciekawe, przyciski nie miałyby działać jako osobne, odizolowane elementy. Sony przewiduje ich połączenie osiami, tak by tworzyły siatkę. Taki układ mógłby przenosić wrażenia związane z naciskiem, wagą czy uderzeniem, czyli coś w rodzaju bardziej złożonej haptyki. W efekcie sam pad mógłby nie tylko reagować na gracza, ale też przekazywać mu subtelniejsze sygnały z gry.

Więcej niż zwykłe wibracje
To właśnie tutaj robi się najciekawiej. Zamiast klasycznego efektu wibracji, który znamy od lat, Sony mogłoby zaoferować znacznie bogatszy zestaw doznań. Gracz mógłby poczuć fale, wystrzały, trzęsienie ziemi albo nawet kroki postaci – bezpośrednio przez przyciski kontrolera. W teorii taki patent pasuje idealnie do kierunku, w którym od dawna idzie PlayStation: mocniej, bardziej fizycznie i bardziej „na dotyk”.
Warto wspomnieć, że samo zgłoszenie patentu nie oznacza jeszcze gotowego produktu. Firmy technologiczne regularnie zabezpieczają rozwiązania, które później trafiają do sprzętu, ale równie często zostają one tylko na papierze. Mimo to trudno nie zauważyć, że Sony odważnie eksperymentuje z formą kontrolera i najwyraźniej nie zamierza zatrzymywać się na DualSense.
Co taki pad mógłby zmienić w grach
Gdyby ten projekt faktycznie trafił do produkcji, mógłby mocno namieszać w projektowaniu gier na PS6. Twórcy dostaliby nowe narzędzie do budowania immersji – nie tylko przez grafikę i dźwięk, ale też przez sam kontakt z kontrolerem. To ważne, bo właśnie takie detale często decydują o tym, czy sprzęt naprawdę wyróżnia się na tle konkurencji.
Na razie jednak pozostaje nam patrzeć na ten patent jak na zapowiedź możliwego kierunku rozwoju. Sony już raz pokazało, że potrafi zmienić sposób, w jaki myślimy o padzie. Jeśli zdecyduje się pójść dalej, kolejna generacja kontrolera może być czymś znacznie bardziej odważnym niż tylko kosmetycznym odświeżeniem. I szczerze? To brzmi całkiem obiecująco.