
Wycieka cena Steam Machine — i boli bardziej niż się spodziewałem
Valve najwyraźniej przypomniało sobie, że ma ambicje na salonach graczy — ale najwyraźniej też zapomniało, że portfele mają ograniczenia.
Ktoś zostawił drzwi otwarte
Na X ktoś wpadł na listę produktu u czeskiego sprzedawcy i w kodzie strony znalazł ceny. Efekt – Steam Machine w wersji z 512 GB wychodzi około 3 800 zł, a wariant z 1 TB — około 4 280 zł. To nie jest plotka przekazywana szeptem na forach – to surowe liczby ukryte w źródle strony.

Pod maską dzieje się magia (albo próba)
Co dostajesz za takie pieniądze? Oficjalnych specyfikacji w przecieku nie było – więc zostańmy przy tym, co wiemy i co można logicznie założyć: kompaktowa obudowa, komponenty zoptymalizowane pod SteamOS – czyli konfiguracja mająca zaoferować dobre wrażenia w salonie, ale bez przepłacania za desktopowe nadmiary. To cena za wygodę – plug-and-play z biblioteką Steama, zamiast składać PC-a od zera.
Czemu to boli portfel
3 800–4 280 zł to poziom, przy którym zaczynasz patrzeć na porządny laptop do gier lub kompletny zestaw PC z lepszą rozbudowalnością – a wtedy funkcja „konsolowego komfortu” traci część blasku. Valve sprzedaje markę i wygodę – i za to trzeba zapłacić. Tylko czy gracze przyzwyczajeni do relatywnie przystępnych konsol zapragną takiego kompromisu?
Jeśli Valve chce mój portfel — niech mnie przekona
Wycieki cenowe to jedna rzecz, oficjalna premiera i testy to druga. Jeśli Steam Machine ma rzeczywiście kosztować tyle, ile pokazuje kod strony, Valve stanie przed prostym zadaniem – pokazać, że dostajesz coś więcej niż ładne pudełko z logo. Przy piwie powiem krótko – chętnie sprawdzę, ale najpierw niech mnie przekonają, na co idzie każdy z tych złotych.